Warto napisać
Niedawno napisałem felietonik o programie „Warto rozmawiać” w TVP. Tematem było: dlaczego zakazuje się emblematów hitlerowskich - a stalinowskie i leninowskie są traktowane pobłażliwie? Słuchałem - i uszom nie wierzyłem. NIKT w tym rzekomo „prawicowym” programie nie odważył się powiedzieć wprost, że swastykę istotnie trudno porównywać z sierpo-młotem - ale z odwrotnych powodów: narodowy socjalizm Hitlera to tylko 5 milionów trupów, stalinizm to 20 milionów, a bolszewizm Lenina to 40 milionów pomordowanych!!
Ba! P. Józef Pinior (poseł do PE z SdPL z Wrocławia) otwarcie bronił Ernesta Guevary (ps. „Che”)!! Fakt: tego sk***ysyna - a także np. Lejbę Bronsteina (ps. „Lew Trocki”) - w odróżnieniu od dra Pol-pota udało się na szczęście odsunąć od władzy i ukatrupić. Dzięki temu za rządów JE Fidela Castro zginęło ok. 100 Kubańczykow - Che Guevara miał rozmach rewolucyjny: byłoby ich co najmniej 2 miliony! I za to postępowa młodzież go kocha!
Gdy to wydrukowałem - od razu rzucili się na mnie miłośnicy tego Czerwonego Diabła. Więc siadłem do internetu, otworzyłem pierwszą z brzegu stronę miłośników „Che” - i od razu natknąłem się na artykuł (z 2002 roku) p. Jana Szczerbińskiego: „Problematyka przywództwa politycznego Ernesta Guevary”. Cytuję dosłownie: „Jednakże przelew krwi był według niego konieczny dla sprawy. Za dwa lata nie zawaha się wydać rozkazu zabicia kilkuset zwolenników Batisty w więzieniu La Cabana (gdzie pełnił funkcję prokuratora z prawem wnioskowania o ułaskawienie). Będzie to jeden z 55 zbiorowych mordów, w których uczestniczył. Jego poglądy szły dalej, mówił o sobie: „Jestem robotem wojennym”, optował także za wojną atomową. Na Guevarze ciąży odpowiedzialność za śmierć setek osób. Wiele z nich to jego dawni towarzysze broni. Najpierw ramię w ramię walczyli z reżimem Batisty. Później, gdy zwrócili się również przeciw Castro, nie wahał się wciąż stosować tych samych metod. Egzekucje odbywały się w okrytej ponurą sławą, wyżej wspomnianej, twierdzy La Cabana. Jest wielce prawdopodobne, że Ernesto Guevara swoich wrogów rozstrzeliwał osobiście. Wyroki zapadały na fasadowych procesach. Czasami wystarczały kciuki motłochu zwrócone ku ziemi”.
Cokolwiek by nie powiedzieć o JE Fidelu Castro czy Józefie W. Dzugashvilim (ps. „Stalin”), to, że w porę wyrzucili „Che” i „Trockiego”, będzie im w Niebie policzone za wiekopomną zasługę!
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (3)