Wyrok Trzeciej Izby
Kiedy rozważano myśl, czy można by ewentualnie mieć państwo bez monarchy, jedni twierdzili, że to nonsens i pokazywali przykłady Aten i innych d***kracji, które odeszły w niesławie – a inni twierdzi, że to jest możliwe, bo warunkiem, że Tyrana zwanego „Większość” da się okiełznać, dzieląc Władzę na Sądowniczą, Ustawodawczą i Wykonawczą. I istotnie: taki model zrealizowano w Ameryce – i przez długi czas działał dość sprawnie.
Wybitni socjaliści, jak Hitler czy Lenin, zauważyli jednak, że Prawo (czyli Władza Sądownicza) jest przeszkodą w sprawowaniu Władzy. To znaczy: w sprawowaniu Władzy przez Czerwonych. Ludzie jednak przyzwyczaili się do Rządów Prawa – w związku z czym obydwaj ci Wielcy Piekłoszczycy zastosowali prosty trick: gdy chcieli coś zrobić, a Prawo na to nie pozwalało, to kazali posłusznemu Parlamentowi uchwalać Nowe Prawo. Parlament uchwalał - i już po godzinie można było to, co się chciało, choć godzinę temu byłoby to nielegalne. Takie „Prawo” nazywane jest „Lewem”. A potem trzeba jeszcze poobsadzać swoimi ludźmi stanowiska sędziowskie...
Nie miejcie Państwo żadnych złudzeń: „wyrok Trybunału Konstytucyjnego” to nie jest żaden wyrok Trybunału - tylko decyzja polityczna. „Sędziowie” nie są bowiem mianowani przez Monarchę, który ma jeden interes: by sędziowie wyrokowali tak, by na cały świat szła fama, jak sprawiedliwie rządzony jest jego kraj. Sędziowie w Polsce (ale i w USA, od jakiegoś czasu) obsadzani są w drodze walki między partiami politycznymi - a wiec realizują linię swoich partyj.
Czasem zdarza się, że orzeczenia TK istotnie są orzeczeniami Władzy Sądowniczej. Znacznie częściej jednak TK służy jako trzecia izba parlamentu: Konstytucja nic na ten temat nie mówi - ale jakaś partia chce unieważnić ustawę, odwołuje się do TK - a ten wydaje decyzję czysto polityczną, dla pozorów nazywając ją „wyrokiem Trybunału” i wymyślając do tego jakiś skomplikowany związek z którymś z artykułów Konstytucji.
Prawo przestało być zbiorem trwałych i niezmiennych zasad. Stało się terenem walki politycznej. W efekcie ludzie przestali wierzyć w Prawo. W Sprawiedliwość, a jakże, również.
I teraz trzeba wymienić cały skorumpowany ustrój.
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (2)