Wyznania podejrzliwego
W marcu 1968 roku jednym z haseł Lewicy było: „Nie wierz nikomu po trzydziestce!”. I bez tego jednak nie wierzę innym politykom...
Dziś dowiedziałem się, że p. Michalina Bachelet (za kilka dni: Jej Ekscelencja Michalina Bachelet, prezydent Republiki Chile) kończyła studia w NRD. Westchnąłem tylko. Oczywiście: za żadne skarby świata nie uwierzę, że nie była ona agentką KGB. Czyją agentką jest dzisiaj? Kto ułatwiał jej zdobycie nominacji i wygranie wyborów? A bo ja wiem... Nie mam też złudzeń: nigdy nie wyjdzie na jaw, dla kogo właściwie pracuje p. Aniela Merkel, obecna kanclerzyna RFN. Kto jednak przestudiował jej życiorys i sprawdził, że niemal wszyscy, którzy ułatwiali jej karierę, byli agentami StaSi - ten nie ma zbyt wielu wątpliwości. Ex ungue trzeba cognoscere leonem... Czego ludzie chcecie: by wywiad lub bezpieka przyznały się, jakiego to mają agenta?
Dziś państwa mają ogromne wpływy z podatków. Nie prowadzi się jednak wojen: pieniędzmi kupuje się polityków w konkurencyjnych państwach. I czasem mam wrażenie, że p. Stanisław Lem, pisząc „Pamiętnik znaleziony w wannie”, znakomicie przewidział bieg wydarzeń...
Moja podejrzliwość szła tak daleko, że zastanawiałem się, czy przypadkiem p. Wiluś Clinton (który uciekł przed poborem do Anglii, na Oxfordzie należał do Klubu Przyjaźni Brytyjsko - Sowieckiej, gdzie jego mentorem był jawny niemal agent KGB, wakacje spędził w Pradze u „kolegi”, którego rodzice byli przypadkiem agentami KGB) nie jest agentem sowieckim - natomiast p. Michał Gorbaczow, który przecież rozwalił Związek Sowiecki (i obecnie jest noszony na Zachodzie na rękach), nie jest agentem CIA.
Powiedzmy, że jest to prawdą. Powiedzmy (co jest znacznie mniej prawdopodobne – ale bawmy się nadal), że obydwu udało się cały Biały Dom i Kreml zapełnić też agentami przeciwnego obozu. I zadajmy pytanie: „To właściwie GDZIE był wtedy Związek Sowiecki, a gdzie były Stany Zjednoczone?”. Kogo - jeśli chciało się być np. proamerykańskim - należało popierać: Kreml czy Biały Dom?
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (3)