


Polityka europejska to rzeczy małe i duże. Część z nich wydaje się nam oddalona, czasem aż za bardzo. Dobrym przykładem jest traktat lizboński, którego liczne zawiłości prawne spadają nam na głowę czy tego chcemy, czy też nie. Zresztą - na pocieszenie - pozostałe 450 milionów obywateli państw UE ma ten sam problem.
W tym zamieszaniu zapewne umknęła uwadze sprawa, z którą jestem osobiście związany od początku swojej obecności w Parlamencie Europejskim. Spór z Komisją Europejską o stawkę VAT na pieluszki był moją pierwszą poważną interwencją niemal 4 lata temu. Osobistego charakteru tej sprawie nadawał fakt, że moje pierwsze dziecko urodziło się tydzień po zaprzysiężeniu Parlamentu w Strasburgu. Można powiedzieć, że to prywata. Ale dotyczy ona niemal 800.000 dzieci w Polsce. A jeszcze bardziej dotyczy rodziców tych dzieci, którzy wydają rocznie ok. 1,5 miliarda złotych właśnie na pieluszki dla swoich pociech.
Zacznijmy od początku. W 2005 roku komisarz europejski ds. podatków Laszlo Kovacs zapowiedział, że pozwie Polskę przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości za stosowanie niższej stawki VAT na pieluszki dziecięce. Polska upierała się przy swoim, powołując się na stosowną dyrektywę, która w tym zakresie jest faktycznie mętnie sformułowana.
Oprócz interpelacji z Parlamentu Europejskiego w kwietniu 2005 r. poszedł list, w którym przedstawiciele 4 grup politycznych z 5 krajów UE opowiedzieli się przeciwko presji Komisji na podwyższanie stawki VAT na pieluszki dziecięce w Polsce, Czechach, Portugalii, na Węgrzech i na Malcie. Posłowie wskazywali na słabe podstawy prawne takiej operacji oraz złe skutki dla budżetu rodzin posiadających dzieci. Komisarz odpowiedział dość pokrętnie i... zapadła cisza. Zawsze to lepiej niż wyrok nakazujący zapłacić grzywnę i zmianę prawa podatkowego, która przyniosłaby obciążenie dla budżetów rodzin wychowujących dzieci.
Cisza trwała dwa lata. Otwieram tydzień temu European Voice - tygodnik politycznej Brukseli - i co czytam? Komisarz ds. podatków Laszlo Kovacs przyznaje, że mimo wszczęcia procedury o naruszenie prawa wspólnotowego w sprawie stosowania niskiej stawki VAT na pieluszki, Komisja przygotowuje zmiany dyrektywy o VAT, które spełnią m.in. polskie oczekiwania w tej sprawie.
Proponuję Ministrowi Finansów w Warszawie, by szedł za ciosem. Planowana reforma dyrektywy o VAT powinna nie tylko odstąpić od podwyższania VAT na pieluszki w Polsce. Unia Europejska powinna zdecydować się na politykę podatkową wspierającą rodziny wychowujące dzieci w dużo szerszym stopniu. Powinniśmy wraz z innymi krajami zażądać niskiego VAT-u dla wszystkich artykułów i usług związanych z wychowaniem dzieci. Rozpoczynająca się debata nad reformą dyrektywy o VAT będzie okazją do podniesienia tej sprawy na poziomie rządów państw członkowskich UE.
Pojawili się partnerzy społeczni w tej sprawie. Właśnie zawiązała się koalicja przeciwko podwyżce VAT (www.dziecibezvatu.pl) w Polsce. Na poziomie unijnym podobne porozumienie zawiązało 17 organizacji rodzinnych z 15 krajów członkowskich.
Niższy VAT na artykuły dziecięce to nie tylko więcej pieniędzy w budżetach rodzinnych. To także lepsze warunki rozwoju dla europejskich producentów, którzy muszą konkurować z produkcją pochodzącą często z krajów, gdzie VAT-u nie ma w ogóle.
Zatem, do boju, Panie Ministrze!
autor: Konrad Szymański