Zarażeni teatrem
Z końcem tego roku zrobiło się w Oleśnicy tak jakoś teatralnie. To bardzo dobrze, gdyż teatru nigdy za dużo. Teatr jest potrzebny. Teatr był zawsze i zawsze będzie. Cieszy różnorodność form, z jakimi przyszło mi się zetknąć na przestrzeni tych ostatnich dwóch miesięcy. Zaczęło się od przedstawień w ramach Open Culture w kościele św. Jerzego, gdzie zmuszano widza do intelektualnej gimnastyki z kulturowo-historycznymi przyrządami. Później w Zakładzie Karnym przedstawienie pantomimy dla osadzonych. Dydaktyczno-wychowawcza propozycja wrocławskiego artysty, mimo braku słów, przemawiała pełnym głosem. Zbigniew Raszewski, znawca teatru, pisał: „Weszliśmy w czasy mowy tak niejasnej, że sama mowa stała się pewną formą milczenia”. Jak to się wszystko miesza. Po pantomimie zaczyna się czas teatru obrzędowego, a dokładniej kultowego. Trudno sobie wyobrazić koniec roku bez jasełek, herodów i pastorałek. I w tej całej teatralnej fali pojawił się rodzynek. Otóż Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Oleśnicy zorganizowała etap powiatowy Pierwszego Ogólnopolskiego Przeglądu Sztuk Teatralnych „Porozmawiajmy o AIDS”. Przyznam się szczerze, że sam nie wiem, jaki mieć do takiej inicjatywy stosunek. Z jednej strony to dobrze, gdyż jak wspomniałem, teatru nigdy nie za dużo i hasło jakby szczytne. Z drugiej zaś strony takie skanalizowanie tematyczne rodzi pewne obawy i wywołuje mieszane uczucia. Nie chcę podważać całej idei tego przedsięwzięcia, bo o AIDS rozmawiać trzeba. Ale trzeba też rozmawiać o innych utrapieniach tego świata. I kto wie, czy już niedługo Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie zorganizuje przeglądu teatralnego pod hasłem „Emerycie, zakończ swoje życie”... Państwowa Inspekcja Pracy festiwal teatralny przeznaczony dla teatrzyków zakładowych pod hasłem „Porozmawiajmy o wynagrodzeniach”. Albo Urząd Skarbowy przeprowadzi przegląd sztuk teatralnych „PIT, VAT i CIT w literaturze”. I tak dalej.
Kiedyś przed wieloma laty funkcjonował kierunek w sztuce o charakterze skanalizowanym. Był to socrealizm, który rodził tzw. produkcyjniaki. Niestety, nie jest zbyt chwalebnym okresem w dziejach naszej sztuki. Sztuka w ogóle musi być wolna i narzucanie jej pewnych ograniczeń nie jest dobrym pomysłem.
PS Po obejrzeniu przedstawień w ramach Przeglądu Teatralnego „Porozmawiajmy o AIDS” stwierdzam, że amatorski ruch teatralny w szkołach ponadgimnazjalnych powiatu oleśnickiego jest zarażony artystycznym HIV-em...
autor: Janusz Grela
Skomentuj ten artykuł! (0)