Zgroza, ale niewielka
Rozbiła się kolejna bania z agenturą. Tygodnik „Newsweek” doniósł np., że śp. Andrzej Szczypiorski był agentem SB. Byłem o tym i tak przekonany - bo jeśli środowisko „Gazety Wyborczej” lub „Tygodnika Powszechnego” nazywa kogoś „Autorytetem Moralnym”, to na bank jest to agent. „Newsweek” jednak tonem pełnym zgrozy poinformował, że pisarz pomógł bezpiece ściągnąć zza granicy swego ojca Adama, działacza emigracyjnych socjalistów.
Kto ma w głowie sieczkę zrobioną przez propagandę III RP, ten myśli, że syn dopomógł w wydaniu ojca w ręce siepaczy. W rzeczywistości Szczypiorski-senior po powrocie miał w Polsce o wiele lepiej niż w Londynie. Więc jako punkt oskarżenia nie bardzo się to nadaje.
A w ogóle przełomem w Polsce był rok 1955 (a nie 1988!). Po 1955 PRL była już nie kolonią, a państwem. Tyle że złym, bo socjalistycznym. Więc czemu Szczypiorski-senior nie miał wrócić? Tu rządzili już swoi...
A jak Państwo wiecie, uważam, że agenci bezpieki powinni zostać ujawnieni - w przeciwnym razie ABW, WSI i Adam Michnik (który przez kilka miesięcy spisywał sobie dane z akt SB) mogliby ich nadal szantażować. Ale też agenci SB (nie mylić z UB!!) to nie są jakieś potwory! To normalni, żyjący wśród nas, ludzie. Bardzo często ich donosy pomagały w wykrywaniu przestępstw czysto gospodarczych - kapusiów nie lubimy, ale czy wszyscy ich za to potępiają?
Do nieboszczyka natomiast, przedstawianego przez Michnik-Kommando jako „pisarz” i „autorytet moralny”, mam pretensje o to, że za forsę pisał na zlecenie Niemców i Żydów (podobnie jak większość ludzi z tego środowiska!!) - a nie o to, że był agentem SB!!
Na szczęście trochę znormalnieliśmy i książek tego „pisarza” (w rzeczywistości podłej szui, za pieniądze szkalującej własny naród i państwo) nikt już dziś nie czyta. Młodzież ma inne problemy.
Szczęśliwi!
autor: Janusz Korwin-Mikke
Skomentuj ten artykuł! (1)