Podsłuchane w Oleśnicy:
Mieszkaniec Oleśnicy, pan C., bierze udział w programie Milionerzy. Gra o 64 tys. zł. Hubert Urbański zadaje pytanie:
- Teraz, panie Marianie, gra o wysoką stawkę - 64 tysiące! Pytanie brzmi: ile razy w miesiącu zdradza pana żona?
- Hmmm... No nie wiem... Chyba poproszę o opinię publiczność...
- A może wystarczy telefon do przyjaciela?
Podsłuchane w Sycowie:
Próbna matura w miejscowym liceum. Podczas sprawdzianu ustnego z języka polskiego polonista, mocno już zdenerwowany niewiedzą zdającego, otwiera drzwi i krzyczy do pozostałych uczniów:
- Przynieście tu siano dla osła!
- A dla mnie herbatkę! - dodaje zdający uczeń.
Podsłuchane w Twardogórze:
Dwóch znajomych po długiej nocy spędzonej w barze nad ranem wsiada do samochodu. Po kilku minutach w okno pasażera stuka stary mężczyzna.
- Zobacz, w oknie jest duch! - krzyczy pan W.
Kierowca, pan O., dodaje gazu, ale twarz nie znika. Przerażony pan W. otwiera okno i pyta:
- Czego chcesz?
- Macie może papierosy? - pyta stary mężczyzna.
Pasażer rzuca przez okno paczkę i krzyczy do pana O., zamykając ze strachem okno:
- Przyspiesz!
Kilka minut później uspokojeni zaczynają śmiać się i żartować z poprzedniego strachu. Nagle w oknie znów pojawia się ta sama twarz.
- To znowu on! - krzyczy pan W. Otwiera okno i drżąc ze strachu pyta:
- Tak?
- Macie ognia? - dopytuje się stary mężczyzna.
Pasażer wyrzuca zapalniczkę przez okno i krzyczy:
- Przyspiesz jeszcze!
Pan O. wciska gaz do podłogi, straszliwa twarz znika z okna. Panowie powoli dochodzą do siebie po spotkaniu z duchem, kiedy w oknie znowu pojawia się postać tego samego starego mężczyzny. Przerażony pan W. otwiera okno i pyta:
- Co znowu?
- Może pomóc wam wyjechać z tego błota?
Podsłuchane w Bierutowie:
Młody chłopak po liceum, jakimś tylko sobie znanym sposobem, dostał się do biura dużej firmy. Praca jego polegała na odbieraniu telefonów. Po tym jak odebrał kilka, kierownik działu przyszedł z gratulacjami:
- Młoda, świeża krew! Świetnie pan to robi! Właśnie takich ludzi nam potrzeba. Awansuję pana piętro wyżej - zakończył.
Następnego dnia po kilku godzinach pracy, polegającej na odbieraniu telefonów i zapisywaniu, kto dzwonił, znowu przyszedł do niego kierownik z wyższego piętra z gratulacjami:
- Jutro - rozpoczął uroczyście - proszę przyjść w garniturze piętro wyżej na zebranie zarządu firmy.
Następnego dnia, gdy pojawił się na zebraniu, przywitała go burza oklasków i nie minęło wiele czasu, a został członkiem zarządu! Zakomunikowano mu, że przez najbliższych kilka dni jego praca ograniczać się będzie wyłącznie do uczestnictwa w zebraniach najwyższego organu firmy. Tak też się stało, ale po kilku dniach pracy otrzymał telefon od sekretarki szefa, że ma propozycję zostania prezesem zarządu firmy i w tym celu szef zaprasza go jutro do siebie. Następnego dnia przybył do gabinetu właściciela firmy. Stanął przed nim, a szef zaczął:
- Takiej młodej świeżej krwi potrzeba naszej firmie. I tylko w naszej firmie mogłeś osiągnąć tak szybko awans. Co usłyszę w zamian za to?
- Dziękuję - krótko odpowiedział młodzieniec.
- Liczyłem na więcej wylewności - skomentował szef. Na to młodzieniec:
- Dziękuję, tato...
Podsłuchane w Międzyborzu:
- Wiesiu - pyta koleżanka panią E. - czemu ty nigdy nie chciałaś wyjść za mąż?
- Nie widziałam potrzeby. Niczego mi w domu nie brakuje. Rano pies szczeka, w południe papuga klnie, a wieczorem kot zawsze wraca późno do domu...
Podsłuchane w Dobroszycach:
Na miejscowym komisariacie trwa przesłuchanie sepleniącego pana L. Policjant pyta:
- Panie L., czym uderzyliście sąsiada?
- A synecką, panie władzo...
- Wieprzową czy wołową?
- Kolejową...
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Przychodzi krowa do weterynarza i cały czas się śmieje:
- Co pani jest? - pyta lekarz.
- Zawsze jestem taka po trawie - odpowiada krowa...