Podsłuchane w Oleśnicy:
Za zjazdem na trasę ostrowską stoi panienka i czeka na klienta. W pewnej chwili widzi, że zatrzymuje się skoda. Podchodzi i zaczyna rozmowę z kierowcą:
- Ile byś dał za numerek?
- 400 złotych, ale będę bił...
Panienka uznała, że warto poświęcić się, by dostać 400 zł. Zgodziła się... Po wszystkim pyta się kierowcy:
- A długo będziesz bił?
- Tak długo, aż mi oddasz 400 złotych...
Podsłuchane w Sycowie:
Pan K., żołnierz zawodowy w stopniu sierżanta, wpada do domu i od progu krzyczy do żony:
- Obiad dawaj!
- Kochanie, zaczekaj chwilkę. Cały dzień biegałam, nawet nie przysiadłam...
Sierżantowi K. żal się żony zrobiło. Kazał jej zrobić 300 przysiadów...
Podsłuchane w Twardogórze:
Trzy małżeństwa siedzą w restauracji. Jedzą wspólną kolację. W pewnej chwili pan A. mówi do żony:
- Podaj mi cukier, mój cukiereczku.
Żona całuje męża w policzek i spełnia jego prośbę. Po chwili pan P. mówi do żony:
- Mój słodki miodziku, podaj mi miód.
Żona spełnia jego prośbę i całuje go. W końcu pan I., który nie chce być gorszy, mówi do swojej żony:
- Podaj mi torebkę herbaty, moja torbo!
Podsłuchane w Bierutowie:
Pan L. postanowił trochę przyblokować rozrzutną żonę. Polecił jej prowadzenie zeszytu ze wszystkimi wydatkami. Wieczorem prosi o pokazanie zapisków. Żona podaje mu kajecik, w którym widnieją następujące pozycje:
1. Karma dla kota - 5,59 zł
2. Sianko dla chomika - 3,20 zł
3. Inne - 1.625,20 zł...
Podsłuchane w Międzyborzu:
Miejscowy przedsiębiorca wrócił z wycieczki do Hiszpanii. Kolega pyta go:
- Nie miałeś żadnych trudności z dogadaniem się z Hiszpanami?
- Raczej nie. W restauracji chciałem zamówić wołowinę z pieczarkami, więc gdy podszedł do mnie kelner, narysowałem mu na serwetce grzyba i byka.
- I dostałeś to, co chciałeś?
- Częściowo... Przyniósł mi parasol i bilet na corridę...
Podsłuchane w Dobroszycach:
Nad brzegiem rzeczki siedzi dwóch miejscowych meneli. Popijają winko i smętnie patrzą w wodę. Niedaleko brzegu przepływa zużyta prezerwatywa. Jeden z meneli pociąga porządny łyk i mówi do kolegi:
- Wiesz, Waldek, zawsze mnie zastanawiało, jak oni w tej Wenecji pływają na tych gondomach...
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
- Rysiu, wejdziesz do mnie na piwko?
- Czemu by nie.
- Jak nie, to nie...