Podsłuchane w Oleśnicy:
Poranek. Z łóżka podnosi się skacowany pan I. Odkleja język od podniebienia i idzie do kuchni po piwo. Przechodząc obok klatki z papugą, zahacza ręką o koc, którym na noc przykryta była klatka. Po miniucie wraca z zimnym piwem, podnosi z ziemi koc i ponownie zakrywa klatkę. Pociąga z butelki tęgi łyk i kładzie się do łóżka. Wtem z klatki dobiega skrzekliwy głos papugi:
- No i, kurrrna, kolejny parszywy dzień minął...
Podsłuchane w Sycowie:
Pan J. wraca z pracy. W drzwiach wita go żona z transparentem: „Nie odzywam się do ciebie!”.
Pan J. rozbiera się, idzie do lodówki, bierze piwo, siada przed telewizorem. Mija kwadrans... Po kolejnym między mężem a telewizorem staje żona z drugim transparentem: „A nie zapytasz, dlaczego?”...
Podsłuchane w Twardogórze:
- No i jak, Tomeczku, podobała ci się pierwsza lekcja wychowania seksualnego?
- Eee, szkoda gadać. Nauczycielkę bolała głowa...
Podsłuchane w Bierutowie:
- Leszku, co ci się stało w rękę?
- Krew mi z palca pobierali.
- A skąd ten gips?
- Nie chciałem oddać...
Podsłuchane w Międzyborzu:
- Ach, jaki piękny dzień - mówi pani L. do koleżanki. - Aż chciałoby się odetchnąć pełną piersią!
- Trudno, Jolu, oddychaj tym, co masz...
Podsłuchane w Dobroszycach:
- Co tam, Zdzisiu, podobno znowu cię z knajpy wyrzucili?
- Kłamstwo! Po pierwsze: wcale tam nie byłem. Po drugie: to nie ja byłem pijany, tylko barman. A po trzecie: i tak już chciałem iść do domu...
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Mocno już wiekowa pani O. mówi do męża:
- Kup kilo cukru i kostkę masła.
Po godzinie mąż wraca i wyjmuje z siatki pomidory i kaszę mannę. Wściekła pani O. mówi:
- Ale ty masz sklerozę! Przecież mówiłam, żebyś kupił kilo soli i ogórki!