Podsłuchane w Oleśnicy:
Pan R. miał trzy przyjaciółki. Jednak tylko jedną mógł wybrać za żonę. Postanowił więc każdej dać po 2.000 zł. Chciał sprawdzić, co każda z nich z tym zrobi.
Panna O. pobiegła od razu do fryzjera, kupiła sobie też nowe ciuchy. Przyszła do pana R. i mówi, że to wszystko dla niego, bo go kocha.
Panna W. kupiła mu zestaw Cyfra Plus i kilka skrzynek piwa. Przyszła do pana R. i mówi, że to wszystko dla niego, bo go kocha.
Panna A. zainwestowała pieniądze, zarobiła więcej, zainwestowała znowu i znów zarobiła. I tak kilka razy. Dorobiła się majątku, przyszła do pana R. i mówi, że to wszystko dla niego, bo go kocha.
Po namyśle pan R. wybrał pannę z większym biustem...
Jaki z tego morał?
Faceci - w przeciwieństwie do kobiet - nie lecą na kasę!
Podsłuchane w Sycowie:
Zalew w Stradomii. Pan O. na plaży zachodzi do stanowiska ratowników.
- Panowie ratownicy, nie macie przypadkiem zapałek?
- Proszę, oto zapałki. Daj pan papierosa, zapalimy.
- Proszę bardzo - pan O. częstuje ratowników papierosami. Zapalają, przez chwilę delektują się aromatem tytoniu.
- Jak leci, panowie? Jakie nastroje? - pyta.
- No, tak sobie. Pracujemy pomalutku...
- Lato w tym roku okropnie gorące, oddychać nie ma czym...
- Strasznie. Spaliliśmy się przy tej robocie od tego cholernego słońca, upały, upały... Koszmar!
- A płacą chociaż dobrze?
- Żartujesz pan? Ledwo można związać koniec z końcem...
- Taa i te ceny złodziejskie...
- Taa. Ciężko. Ale chłopaki, przyszedłem do was w konkretnej sprawie. Przykro mi, że i ja wam głowę zawracam, ale tam, gdzie ta zielona boja, teściowa mi się topi...
Podsłuchane w Twardogórze:
Kontrola sanepidu w zakładowej stołówce:
- Co to jest to zielone i pomarańczowe? - pyta kontrolerka.
- Zielony jest metaforą - trudne słowo - szyneczki z Constaru - odpowiada pani ze stołówki. - A pomarańczowy jest alegorią - jeszcze trudniejsze słowo - barszczyku ukraińskiego.
Podsłuchane w Bierutowie:
Do Agawy wchodzą brunetka i blondynka.
- Co pijesz? - pyta brunetka blondynkę.
- To samo co ty - odpowiada blondynka.
- Barman, dwa piwa proszę.
- Okey, to i dla mnie dwa piwa!
Podsłuchane w Międzyborzu:
Intymna schadzka. Pan O. i pani D. leżą w pościeli. Czas mija... W końcu pani D. mówi:
- Najwyższa pora, żeby któryś z was wstał...
Podsłuchane w Dobroszycach:
- Panie Franku, ten rozjechany kot na ulicy to czasem nie wasz?
- Nie! Mój nie był taki plaskaty.
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
- Sąsiedzie, coście tacy ponurzy?! - pyta pan S. pana J.
- Syn mi się urodził.
- Hmmm... I jak mu dacie na imię?
- Ludwik.
- O matko, a czemu tak?
- Bo czternasty...