Panorama śmiechu
Podsłuchane w Oleśnicy:
Mała Anetka wraca do domu po zabawie w parku. Po chwili mama zauważa, że jak na sześcioletnie dziecko jej córka ma bardzo bogaty zasób różnych słów uznawanych za wulgarne. Pyta więc:
- Skąd ty znasz takie słowa?
- A, taka dziewczynka tak mówiła.
- Jaka dziewczynka?
- No taka w sweterku w żółte paski.
Następnego dnia mama biegnie do parku i znajduje dziewczynkę w sweterku w żółte paski. Podchodzi i pyta:
- Czy to ty jesteś ta dziewczynka, która mówi takie strasznie brzydkie słowa?
- A... a kto pani powiedział?
- Ptaszki mi wyćwierkały...
- No to, k..., pięknie! A ja te skur... bułeczkami karmiłam!
Podsłuchane w Sycowie:
Pięciu kumpli gra ostro w pokera. Pan M. w jednym rozdaniu traci dwadzieścia tysięcy, wstaje, chwyta się w szoku za pierś i pada martwy na podłogę. Pozostali kontynuują grę na stojąco, dla okazania szacunku swojemu kumplowi. Po zakończonej grze jeden wstaje i mówi:
- Kto pójdzie i powie żonie Mariana?
Losują, ciągnąc patyki. Pan J., który zawsze przegrywa, wyciąga najkrótszy. Koledzy instruują go, aby był delikatny i dyskretny, aby nie pogarszać sytuacji.
- Dyskretny? - mówi pan J. - Jestem mistrzem dyskrecji i dyplomacji, zaufajcie mi.
Idzie do domu M., puka do drzwi, otwiera żona Mariana i pyta się, czego chce.
- Twój mąż stracił właśnie dwadzieścia tysięcy i boi się wrócić do domu.
Żona wzburzona mówi:
- Powiedz mu, niech się żywy nie pokazuje w domu! Żeby tak padł martwy, łajdak...
- Tak mu powiem.
Podsłuchane w Twardogórze:
Spotyka się dwóch sąsiadów:
- Jak ty to robisz, Wiesiu, że jak ty z żoną ten tego, to ona tak krzyczy, że słychać aż u mnie?
- Masuję ją po pępku...
- Wiesz, Wiesiu, u mojej to nie działa...
- Bo pewnie robisz to z wierzchu?
Podsłuchane w Bierutowie:
Dwaj panowie gawędzą przy piwku.
- Wiesz co, Rysiu, moja żona jest zmiennocieplna.
- Stary, jak to?
- A bo na początku była gorącą laską, a teraz to tylko zimna suka!
odsłuchane w Międzyborzu:
- Kochasz mnie, skarbie?
- Kocham...
- A ładna jestem?
- Ładna...
- A podobam ci się?
- Podobasz.
- To powiedz w końcu coś od siebie...
- Dobranoc, Zofio...
słuchane w Dobroszycach:
Noc poślubna. Pan młody stanął w oknie, gapi się i wzdycha. W końcu panna młoda pyta, co się dzieje. A on:
- Mówią, że noc poślubna jest taka piękna, a tu leje i leje...
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
- Sąsiedzie, przepraszam, że moje kury wydziobały panu kukurydzę!
- Nie, to ja przepraszam, sąsiedzie, bo widzi pan... Mój pies zagryzł panu te kury.
- No dobrze, ale ja przejechałem panu tego psa.
- Wiem, wiem, już poprzebijałem panu opony!