Panorama śmiechu
Podsłuchane w Oleśnicy:
Na ławeczce nad stawami siedzą pan J. i jakaś nieznajoma. Ona czyta książkę, a pan J. rozgląda się ciekawie dookoła. W pewnym momencie rozlega się krzyk kobiety:
- Ratunku, policjaaaa!
Jak spod ziemi wyrasta patrol.
- Co się stało ?
- Ten facet chciał mnie zgwałcić. Aresztujcie zboczeńca!
- Co pan ma na swoją obronę? - policjant zwraca się do mężczyzny
- Paa-panie właa-adzo. To-o nie-nie-nieeeporozumie-e-enie. Siedzi-i-my tu-tutaj ra-ra-razem, a-a na ale-e-ejce spa-a-ace-erują go-gołębie. To-o ja mó-mó-mówię: „Mo-mo-może my-y by-by-byśmy ta-a-ak ja-a-ak o-o-one. Ty-tylko że za-za-za-nim skoń-skończyłe-e-em mó-mó-mówić, to-o-o, ku-ku-kurde balans, sy-sy-sytuacja-a u go-go-łębi się-ę-ę ra-ra-radyka-a-alnie zmie-zmie-zmieniła”...
Podsłuchane w Sycowie:
W miejscowym lokalu pan F. zamawia „Manhattan”. Barman podaje drinka, ale w kieliszku pływają jakieś zielone farfocle - pietruszka czy inny szczypiorek.
- A to co?! - piekli się pan F.
A barman:
- Aaa... To? ...Central Park!
Podsłuchane w Twardogórze:
Siedzą dwie koleżanki na przystanku i rozmawiają.
- Na jaki autobus czekasz?
- Na ten do Stradomii o 23.15.
- Jolka, ale ten to jeździ tylko w dni świąteczne, a dziś jest wtorek.
- No. Ale ja mam dzisiaj urodziny.
Podsłuchane w Bierutowie:
Ostatki w Agawie. Tańczy świeżo poznana para:
- Mam taniec we krwi! - chwali się dziewczyna.
- Widocznie nie dopłynęła jeszcze do nóg... - mruczy chłopak.
Podsłuchane w Międzyborzu:
Pan O. u spowiedzi:
- Jak mogłeś porzucić żonę, zostawić ją samą?! - przemawia ksiądz do jego sumienia.
- Jak to samą? Zostawiłem ją z dziećmi...
Podsłuchane w Dobroszycach:
Miejscowa szkoła podstawowa. Nauczycielka próbuje wytłumaczyć uczniom sens słowa „relaks”.
- No więc, Małgosiu... Twój tatuś pracował cały dzień, jest bardzo zmęczony, nadchodzi wieczór, co on wtedy robi?
- No właśnie, moja mamusia też chciałaby to wiedzieć!
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Atrakcyjna panna K. wraca późnym wieczorem do domu. Po drodze spotyka chłopaka z sąsiedztwa. Idą, idą dłuższą chwilę, po czym dziewczyna rzuca:
- Wiesz, zastanawiam się, czy słaba i bezbronna dziewczyna, taka jak ja, powinna wędrować po ciemku z silnym, wielkim mężczyzną, takim jak ty.
Chłopak ignoruje ją i nic nie odpowiada. Idą dalej i za kilka minut ona znowu zaczyna:
- Prawie mi straszno tak iść samej z tobą, w tych ciemnościach. Jeszcze przyszłoby ci coś do głowy...
- Słuchaj - mówi chłopak - wracam z targu, w jednej ręce niosę kurę i łopatę, a w drugiej trzymam wiadro i sznurek, na którym prowadzę kozę. Jak miałbym ci coś zrobić?
Dziewczyna po dłuższym namyśle odpowiada:
- Przyszło mi tylko tak do głowy, że gdybyś wbił w ziemię łopatę, przywiązał do niej kozę, a kurę przykrył wiadrem - to wtedy byłabym dopiero w tarapatach!
Humor z zeszytów
- Chłopiec wabił się Mikołajek.
- Beniowski zabił sześciu kozaków. Jeden z nich umarł, a inni uciekli.
- Na maturze wybrałem sobie temat wolny, bo lubię wolność.
- Jurek miał śliczną detonację głosu.
- Łysek był frajerem, bo harował jak wół i dawał robić się w konia.
- Różnica między królem a prezydentem polega na tym, że król jest synem swego ojca, a prezydent - nie.
- W dalszej drodze Nel zachorowała na febrę. Staś postarał się o ligninę i Nel wyzdrowiała.
- Jakaś dziewczyna zaczęła wołać: Karusek, Karuś! A gdy przybiegł, głaskała go po karku. Po tym zabiegu Karusek zdechł.
Z półobrotu
- Chuck Norris regularnie oddaje krew w PCK. Ale nigdy swoją.
- Ulubiony kolor Chucka Norrisa to ból.
- Obcy robią doświadczenia na ludziach. Chuck Norris robi doświadczenia na obcych.
- Chuck Norris nigdy się nie chowa. On zawsze szuka.
- Chuck Norris otworzył puszkę Pandory. Zajrzał do środka, obejrzał zawartość i zamknął ją.
- Kiedyś niedźwiedź zaatakował Chucka Norrisa. Chuck pokazał mu swoją pięść, przez co niedźwiedź zjadł się sam, wybierając łagodniejszą śmierć.
- Chuck Norris złamał sobie sam nogę. Tylko po to, żeby wygrać paraolimpiadę.