Podsłuchane w Oleśnicy:
W jednym w oleśnickich marketów pan L. wrzucił do koszyka mrożonego kurczaka. Chodził sobie spokojnie między półkami. Chodził i chodził, a tymczasem kurczak zaczął się powoli rozmrażać. W końcu podszedł do kasy. Wykłada kolejne zakupy na taśmę, a z nieszczęsnego kurczaka zaczęła cieknąć strużka wody. Zdenerwowana kasjerka woła przez mikrofon na cały sklep:
- Pani ze środkami chemicznymi proszona do kasy nr 2. Panu z ptaka pociekło!
Podsłuchane w Sycowie:
Obok siebie w autobusie jadącym do Stradomii stoją dwie osoby: ona i on. Ona spojrzała na niego, on na nią:
- Informatyk - pomyślała studentka.
- Studentka - pomyślał bezdomny...
Podsłuchane w Twardogórze:
Trzy koleżanki pracują w dużej lokalnej firmie. Pewnego dnia kierowniczka ich działu oświadczyła, że wcześniej kończy pracę. Po jej wyjściu pani Z. mówi do pozostałych:
- Hej, dziewczyny, szefowa się urwała, to może my też pójdziemy wcześniej?
I tak też zrobiły. Pani Z. poszła do zakupy, pani W. odwiedzić rodziców, a pani A. do domu. Wchodząc do domu, usłyszała dziwne odgłosy dochodzące z sypialni. Otwiera drzwi i widzi kierowniczkę w łóżku ze swoim mężem. Cichutko zamknęła drzwi i prędko wróciła do pracy. Następnego dnia sytuacja się powtarza i po wyjściu szefowej pani Z. znowu proponuje wcześniejsze wyjście z pracy. Na to pani A.:
- O nie, dzisiaj już na to nie idę. Wczoraj prawie mnie złapali!
Podsłuchane w Bierutowie:
Przychodzi pan T. do lekarza, twierdząc, że jest ogólnie w złej kondycji fizycznej. Doktor poddał go całej serii badań, po czym mówi:
- Wie pan co? W tej chwili nie mogę dokładnie stwierdzić, co panu dolega, ale myślę, że to wszystko przez alkohol.
- A jest tu jakiś trzeźwy lekarz? - zapytał z ciekawości pan T.
Podsłuchane w Międzyborzu:
Miejscowe ZSP. Powtórka materiału z fizyki. Jeden z uczniów napisał na tablicy wzór. Nauczyciel pyta go:
- Skąd wziąłeś ten wzór?
- Z głowy! - odpowiada uczeń.
- Mój drogi... - mówi fizyk - ...gdybym miał taką głowę, to bym na niej spodnie nosił!
Podsłuchane w Dobroszycach:
Pan I. zauważył, że do sąsiedztwa wprowadziła się nowa para. Szybko zauważył, że kobieta lubi otwierać okno i chodzić po domu ubrana tylko w skąpe bikini, ukazujące jej piękny i duży biust. Starał się więc przechodzić w pobliżu jak najczęściej, by móc sobie popatrzeć. W końcu nie wytrzymał i zapukał do drzwi sąsiada. Otworzył mu wysoki, muskularny mężczyzna:
- Przepraszam, że przeszkadzam - mówi pan I. - ale nie mogłem się oprzeć, by powiedzieć panu, jak piękną ma pan żonę.
- Tak? I co z tego? - odburknął gospodarz.
- W rzeczy samej, szczególnie ogromne wrażenie robi na mnie piękny biust pana małżonki. Dam panu sto tysięcy, jeśli będę mógł pocałować jej piersi.
Gospodarz już chciał zbesztać i spuścić manto panu I., ale przeszkodziła mu żona. Odciągnęła męża i dyskutowali o czymś przez chwilę na osobności. W końcu wrócili i zapraszają naszego bohatera do środka.
- O.K. - mówi wkurzony mąż - za sto tysięcy możesz pan pocałować moją żonę w biust.
Kobieta zdjęła bluzkę i wyswobodziła obiekty pożądania naszego bohatera. Pan I. zaczął się do nich tulić i głaskać w totalnej ekstazie. Trwało to kilka minut, w końcu naprawdę wściekły mąż mówi:
- No dawaj szybciej, całuj je!
- Nie mogę... - odpowiada pan I., tuląc wciąż piersi.
- Dlaczego?! - wrzasnął mężczyzna.
- Bo nie mam stu tysięcy!...
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Pan O., wracając do domu po intensywnej imprezie, zawsze patrzy na kartkę przyczepioną koło łóżka, na której widnieje napis: „Od jutra nie piję, od jutra nie palę!”. Kiedy budzi się rano, patrzy na kartkę i z ulgą w sercu mówi do siebie:
- Jak dobrze, że od jutra...
Humor z zeszytów
- We wsi panowała ciemnota, a także wójt.
- Robak, ratując Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie wiedział, że jest jego ojcem.
- Autor w tym wierszu ukazuje nam swoje wnętrze i mówi, że jest mu niedobrze.
- Reymont miał ciężkie dzieciństwo - był wychowany wśród kobiet.
- Święty Augustyn miał żonę i dziecko, jednak w końcu ich wygnał i rozpoczął życie pobożne.
- U nas pogoda jest brzydka, a także wesołe miasteczko.
- Wieśniaczki czytają dziś księgi Mickiewicza z łzą rozczulenia w jednym, a zachwytu w drugim oku.
- Świnie ryły ziemię, bo Ślimak nie miał czasu.
Z półobrotu
- Chuck Norris łowi ryby, kalecząc się i wskakując do basenu z rekinami.
- Drobnym druczkiem na ostatniej stronie Księgi Rekordów Guinnessa jest napisane, że wszystkie rekordy należą do Chucka Norrisa. W reszcie książki są wymienieni ci, którzy się najbardziej zbliżyli.
- Chuck Norris nie idzie polować, bo w polowaniu istnieje prawdopodobieństwo porażki. Chuck Norris idzie zabijać.
- Jeśli widzisz Chucka Norrisa, on ciebie też widzi. Jeśli nie widzisz Chucka Norrisa, możesz być kilka sekund od śmierci...
Echa stadionów
- „Hagi ucieka tam z nogami” - Dariusz Szpakowski, TV.
- „Piękna akcja koszykarzy Chicago Bulls, taka w koszykarskim stylu” - Włodzimierz Szaranowicz, TV.
- „Jeszcze 18 sekund do końca Szweda Berqvista” - Andrzej Zydorowicz, TV.
- „I już mamy w ringu tych dwóch papierków” - Lucjan Olszewski, TV.
- „Mecz z Boliwią był rozgrywany na takiej wysokości, że Brazylijczycy musieli grać w maskach gazowych” - Radosław Nawrot.
- „Nie chciał narażać achillesów, więc strzelił gorzej” - Wojciech Jagoda, TV.