Zajączek wielkanocny & spółka
Misiu z zajączkiem złapali złotą rybkę. Rybka zasuwa ze stałym tekstem, że 3 życzenia i w ogóle, tylko wypuśćcie ją. Na to misiu:
- Chciałbym, żeby w naszym lesie były same niedźwiedzice i tylko ja sam jeden niedźwiedź.
Rybka myk-bzyk i w lesie same niedźwiedzice i żadnego samca prócz naszego misia.
Teraz kolej zajączka:
- A ja chciałbym motorek.
Miś na niego gały wywalił, rybka mało orła nie wywinęła, ale cóż. Myk-bzyk i zajączek już ma motorek. Misiu podekscytowany ciągnie dalej:
- Ja to bym chciał, żeby w całej Polsce były same niedźwiedzice, tylko ja sam jeden niedźwiedź.
Rybka myk-bzyk i w Polsce same niedźwiedzice i żadnego samca prócz naszego misia. Zajączek skromnie poprosił o kask. Myk-bzyk i zajączek w kasku. Misiu, rozgorączkowany, wali:
- Rybka, ja to bym chciał, żeby na całym świecie były same niedźwiedzice, tylko ja sam jeden niedźwiedź.
Rybka myk-bzyk i na całym świecie same niedźwiedzice i żadnego samca prócz naszego misia. Misiu cały happy, śmieje się z zajączka. A zajączek, wsiadając na motorek, rzuca na odchodnym:
- A ja bym chciał, żeby misiu był gejem...
Środek zimy, legowisko niedźwiedzi. Mały miś budzi starego siwego niedźwiedzia.
- Dziadku, dziadku! Nie mogę zasnąć! Opowiedz mi bajkę!
- Śpij... - mruczy zaspany dziadek miś. - Nie czas na bajki.
- To pokaż chociaż teatrzyk!
- No dobrze - mówi dziadek i sięga po dwie ludzkie czaszki. Wkłada w nie łapy, wyciąga przed siebie i mówi marszcząc czoło:
- Docencie Malinowski. Co to tak hałasuje w zaroślach?
- Eee, to pewnie świstaki panie profesorze...
Hipopotam leży nad rzeczką i odpoczywa. Odpoczywa tak już trzeci tydzień. Leży i leży... Trochę sobie pośpi, przewróci się na jeden bok, potem na drugi bok. Kompletna nuda - nic się nie dzieje. Nagle przybiega jego synek i płacze:
- Tatusiu, tatusiu, rowerek mi się popsuł! Proszę, napraw mi go!
Hipopotam:
- No weź, kurna, teraz rzuć wszystko i napraw mu rowerek!
Zakłady Mięsne, ubojnia nr 5. Rozmawiają dwie krowy:
- Jestem Mućka, cześć!
- Krasula!
- Pierwszy raz tutaj?
- Nie, kurde, drugi!
Piękny kwietniowy dzień. Las, ćwierkanie ptaków, gdzieniegdzie przebiegnie sarenka, w tle słychać stukanie dzięcioła. Nagle z lasu wyłania się potężna chmura kurzu, która w szaleńczym tempie przemierza las. Zwierzęta w popłochu uciekają. Tumult, hałas, nic nie widać. Aż wreszcie chmura zatrzymuje się na leśnej polanie, kurz powoli opada. Na polanie dziesiątki, setki jeży... Sapią, dyszą, łapią oddech. Tylko jeden, który prowadził tabun, błogo się uśmiecha i z zachwytem odwraca się do pozostałych:
- O kurcze! Jak mustangi, nie?!
Pewien misjonarz był z misją humanitarną w Afryce. Któregoś dnia w dżungli zauważył leżącego słonia. Podszedł i zobaczył, że słoń ma w nogę wbity gwóźdź. Zrobiło mu się żal i wyjął mu ten gwóźdź. Słoń wstał i popatrzył na swojego ratownika z umiłowaniem, jakby chciał powiedzieć „dziękuję”, potem poszedł. Odwrócił się jeszcze raz, jakby chciał powiedzieć „do widzenia” i zniknął wśród drzew. „Ciekawe, czy go jeszcze kiedykolwiek znowu zobaczę!?” - pomyślał ratownik. Kilka lat później misjonarz wybrał się do cyrku. Występowały tam różne zwierzęta, także słonie, ale jego uwagę zwrócił jeden słoń, który patrzył na niego w ten sam sposób jak ten z dżungli. „Czyżby to ten słoń?” - pomyślał. - „Jest do tamtego taki podobny!”. Po występie podszedł do tego słonia, pogłaskał go w uszy, ale wtedy słoń złapał go trąbą i trzasnął nim kilka razy o podłogę, zabijając na miejscu.
Okazało się, że to nie był ten słoń...
Przemyśl to w święta
Moim zdaniem seks to jedna z najpiękniejszych, najbardziej naturalnych, najzdrowszych rzeczy, jakie można kupić za pieniądze.
Zamiast żenić się po raz kolejny, znajdę jakąś kobietę, której nie lubię, i podaruję jej dom.
Alkohol nie rozwiąże twoich problemów... A z drugiej strony, mleko w sumie też nie...
Jeśli spłodziłeś córkę, to budować dom i sadzić drzewo nie ma sensu.