



Panorama śmiechu
Podsłuchane w Oleśnicy:
Pan H. wraca wcześniej z delegacji, a tu żona goła, ogólnie zmierzwiona, chrapie na łóżku.
- Co tu się działo?! - grzmi mąż.
- Zeniu, Zeniu... Włamanie mieliśmy...
- Co?!
- Wpadł taki oprych w kominiarce. Kazał oddać wszystkie pieniądze... I powiedział, że albo oddam, albo mnie tak urządzi, że będę wyła o litość!
Facet podchodzi do komody, wysuwa szufladę, wywala bieliznę... Pusto! Marszczy brwi i pyta:
- No dobra, ale skoro cię wykorzystał, to gdzie są pieniądze?!
Żona wzdycha:
- Zapracował na nie, skubaniec...
Podsłuchane w Sycowie:
Przychodzi pan B. do domu i widzi syna, który miesza jakieś płyny w butelce. Zaniepokojony pyta:
- Synku, co robisz?
- Rozcieńczam spirytus z wodą, bo czystego nie daję rady wypić.
- Ale synku, ty młody jesteś, rośniesz, potrzebujesz witamin. Sokiem rozcieńczaj!
Podsłuchane w Twardogórze:
Miejscowy Urząd. Petent podsuwa naczelnikowi jednego z wydziałów 2 tysiące złotych:
- To dla pana na urodziny - zagaduje.
- Ale ja mam urodziny dopiero za dwa miesiące!
- To proszę ich od razu nie wydawać.
Podsłuchane w Bierutowie:
Dwaj panowie gawędzą przy piwku:
- Tylko pomyśl, Staszku - mówi pan J. do kolegi - za jakieś pięćdziesiąt lat nazwą te dni starymi, dobrymi czasami...
Podsłuchane w Międzyborzu:
Żul zaczepia pana U.:
- Lubi pan ptaki?
- Lubię, bo co?
- To da pan sępowi na wino?
Podsłuchane w Dobroszycach:
Pani G. do męża:
- Kaziu, wiesz, niedługo zostaniesz ojcem!
Mąż przerażony:
- Czyli ta małpa jednak ci powiedziała?!
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Sprzedawczyni w miejscowym sklepie zdenerwowała się na stałych klientów i krzyczy:
- Dość tego! Od dziś nie sprzedaję na zeszyt!
- Kochana, bój się Boga, przecież wszystkiego nie spamiętasz!
Uśmiech w skrócie
- Dziadek opowiada wnuczkowi: Moje pokolenie to miało ciężkie życie. Nie było jeszcze Internetu i musiałem twoją babcię obrażać osobiście...
- W domu jestem jak tygrys - chwali się Kowalski Nowakowi. - Chodzę na czworakach jak najciszej...
Kupiłem sobie wczoraj ksiażkę o grawitacji. Wprost nie mogę się od niej oderwać.
Z cyklu komentarze olimpijskie: Rosjanki osiągnęły szczyt w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie i właściwie zupełnie niepotrzebnie.
Życie jest jak kanapka z gównem. Co gorsze, w kiepskie dni nie ma nawet chleba.
Ogłoszenia parafialne: W podziemiu panie zrzuciły wszelkiego rodzaju ubrania. Można je oglądać w każdy piątek po południu.
Świat się śmieje
Młody radziecki pilot myśliwca po raz pierwszy bierze udział w nalocie. Melduje:
- Schodzę na 500 metrów, będę zrzucał bomby!
- Zgoda!
Widzi efekt bomardowania i podniecony mówi:
- Schodzę na 100 metrów, będę do nich strzelał z działka!
- Zgoda!
Pilot znowu się podniecił i melduje:
- Schodzę na metr. Będę ich lał pasem!!!