



Panorama śmiechu
Podsłuchane w Oleśnicy:
Mocno wstawiony pan F. idzie późną nocą przez miasto. Poczuł pragnienie i puka do najbliższego pubu. Po dłuższym łomotaniu otwierają sie drzwi.
- Proszę dwa ciemne.
Barman wali gościa pod oczy.
- Ma pan dwa ciemne.
Pan F. pada pod drzwiami i zasypia. Budzi się w południe i znowu wali w drzwi pubu. Wkrótce ukazuje się barman, a pan F. bach go dwa razy pod oczy.
- Oddaje kufle!
Podsłuchane w Sycowie:
Dwaj koledzy gawędzą przy piwku.
- Wiesz, Mietek, nie ożeniłbym się nigdy z mądrą kobietą.
- I słusznie, Rysiu słusznie. Małżeństwa powinny być dobrane...
Podsłuchane w Twardogórze:
Dzieci wróciły z weekendu na wsi. Jedno z nich opowiada:
- Mamusiu, widzieliśmy taaaaką grubą świnię, jeszcze grubszą niż ty!
Matka posmutniała i zaczęła popłakiwać. Widząc to, młodsze z nich, córeczka, pociesza mamę:
- Nie płacz, mamusiu, to nieprawda... Nie ma grubszej świni od ciebie!
Podsłuchane w Bierutowie:
Miejscowy komisariat policji. Funkcjonariusz pyta podejrzanego:
- I dlaczego się pan tu znalazł?
- Idę sobie spokojnie ulicą, podchodzi dwóch takich i mówią: „Zdejmuj płaszcz i marynarkę!”. To zdjąłem. Z jednego płaszcz, z drugiego marynarkę...
Podsłuchane w Międzyborzu:
Przychodzi pani L. do lekarza:
- Panie doktorze, wszyscy mówią, że jestem strasznie tępa.
- Proszę o więcej szczegółów.
- Znaczy co?!
Podsłuchane w Dobroszycach:
- Staszek, dlaczego się smucisz?
- Bo będę ojcem, Kaziu...
- Ale to jest powód do radości!
- Niby tak, ale nie wiem, jak powiedzieć o tym żonie.
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Pani E. pyta męża:
- Józek, będziesz jadł tę zupę? Bo jak nie, to doleję śmietany i psu zaniosę.
Uśmiech w skrócie
- Jaka książka odmieniła życie największej liczby ludzi? - Książeczka wojskowa.
Żona krzyczy do męża: Zobaczysz, przyczepię kartkę nad naszym łóżkiem, że jesteś idiota. Niech całe miasto się dowie!
Ogłoszenia parafialne: Za tydzień Wielkanoc. Bardzo proszę wszystkie panie składać jajka w przedsionku.
W Związku Radzieckim wypowiedziano wojnę alkoholizmowi. Na początek zlikwidowano zakąskę.
W restauracji: - Kelner, jak tam moja wątróbka? - A co ja, lekarz pierwszego kontaktu jestem?
- Czym różni się rozwód od separacji? - W separacji mężczyzna ma czas na schowanie pieniędzy.
Świat się śmieje
W koreańskiej restauracji.
- Panie Wu-Czeng, to danie jest rewelacyjne! - ekscytuje się angielska turystka. - Po prostu pycha! Co się na nie składa?!
- Czipsy.
- Naprawdę?! Well, well... A przecież widzę tu mięso...
- Przecież mówicz: Czi psy...