



Panorama śmiechu
Podsłuchane w Oleśnicy:
W ramach programu resocjalizacji zatrzymany za kradzieże młody O., zamiast trafić do poprawczaka, zostaje skierowany do pracy w lokalnej firmie transportowej. Dostaje półciężarówkę i zadanie przewiezienia towaru na południe kraju. Rusza w drogę. Tuż przed północą szef firmy odbiera telefon.
- Szefie, spóźnię się, bo potrąciłem jakąś świnię.
- Daj spokój, po prostu ściągnij truchło na pobocze i jedź dalej.
- Ale ona jest jeszcze żywa...
- To ją dobij - z tyłu w aucie jest pistolet.
Po godzinie znów dzwoni telefon.
- Szefie, dobiłem świnię, skopałem truchło na pobocze, ale nie mogę wyciągnąć roweru spod auta.
- Jakiego roweru?! - krzyczy szef.
- No tego, którym ta pijana świnia jechała do wsi!
Podsłuchane w Sycowie:
Leżący w szpitalu pan S. zwraca się do lekarza:
- Panie doktorze, dlaczego lekarstwa muszę popijać taką wstrętną herbatą?
- Siostro! Proszę zabrać kaczkę ze stolika!
Podsłuchane w Twardogórze:
Do gabinetu kierowniczki w miejscowym salonie kosmetycznym wpada pan I.:
- Co to ma znaczyć! Zapłaciłem za dwie godziny solarium, a wyproszono mnie po piętnastu minutach!
- Proszę się uspokoić. W instrukcji jasno jest napisane, że w kabinie można przebywać maksimum 15 minut.
- Nie interesuje mnie, co jest napisane w instrukcji! Ja jutro z Tunezji wracam!
Podsłuchane w Bierutowie:
Pan K. miał w bloku zbirów, którzy nigdy nie dawali mu przejść przez podwórko. W najlepszym razie nasłuchał się wulgarnych słów, w najgorszym razie oberwał. Za którymś razem nie wytrzymał i zwrócił się do znajomego. Kolega poradził mu:
- Słuchaj, Rysiek. Masz posturę. Ty się zapisz na karate i zobaczysz - za trzy miesiące żaden ci nie podskoczy. A póki co ich unikaj.
Pan K. zrobił, jak mu znajomy radził. Przez trzy miesiące unikał drabów i chodził na karate. W końcu któregoś dnia stwierdził, że teraz już się z nimi rozprawi i poszedł na spotkanie z nimi... Nazajutrz kolega widzi K. całego poobijanego.
- Rysiek, co ci się stało?
- Znowu te dranie z bloku...
- No ale karate...
- Tak, ale to na nic. Zaatakowali mnie, zanim zdążyłem założyć kimono...
Podsłuchane w Międzyborzu:
Na ławeczce w rynku siedzi sobie grupka pijaczków. Jeden z nich prowadzi monolog:
- Wy to wszyscy jesteście idioci! Żadnych celów nie macie w życiu. Żadnych marzeń. Ja to mam marzenie! Wielkie marzenie! Po pierwsze: zarobić mnóstwo pieniędzy. Po drugie - kupić słonia...
Pauza. Pijaczek po chwili kontynuuje:
- Obszyć go futrem...
Kolejna dłuższa przerwa. Pijaczek chwilę pomyślał i kończy swoją ambitną wypowiedź:
- I zatłuc pałą jak mamuta!
Podsłuchane w Dobroszycach:
Dwaj panowie gawędzą przy piwku:
- Staszek, a kto jest lepszym przyjacielem: żona czy pies?
- Trzeba, Wiesiu, taki test zrobić: zamknij oboje w bagażniku, po godzinie otwórz i zobacz, kto się będzie cieszył, że cię znowu widzi.
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Pan L., gapiąc się w telewizor, mówi do żony:
- Kochanie, powiedz coś takiego, żeby było dla mnie miłe i niemiłe jednocześnie.
Żona, po namyśle:
- Najdroższy, masz największego ptaszka... spośród wszystkich swoich kolegów!