Podsłuchane w Oleśnicy:
Do pubu I&T wchodzi cudzoziemiec i łamaną polszczyzną zagaduje:
- Słyszałem, że wy, Polacy, to jesteście straszni pijacy. Założę się o 500 dolarów, że żaden z was nie wypije litra wódki jednym haustem.
W pubie cisza. Każdy boi się podjąć zakład. A pan S. nawet wyszedł z baru. Mija kilka minut i pan S. wraca. Podchodzi do cudzoziemca i mówi:
- Czy twój zakład jest wciąż aktualny?
- Yes.
- Barman! Litr wódki podaj!
Pan S. wziął głęboki oddech i fruuu... z litra została pusta butelka.
Cudzoziemiec stoi jak wryty, wypłaca 500 dolarów i mówi:
- Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, mógłbym wiedzieć, gdzie wyszedłeś kilka minut wcześniej?
- A poszedłem do Iwony sprawdzić, czy mi się uda...
Podsłuchane w Sycowie:
Pan P. przychodzi do sklepu z zabawkami i mówi do sprzedawczyni:
- Dzień dobry, chciałbym, żeby pani poleciła mi jakieś wypasione puzzle, ale żeby były trudne, bo strasznie dobry w te klocki jestem.
Sprzedawczyni przyniosła mu 1000 elementów - obraz przedstawia zebrę, ma same czarne i białe elementy. Pan P. patrzy i mówi:
- A czy można coś trudniejszego, bo - nie chwaląc się - takie klocki to układam, jak się spieszę na tramwaj.
Ekspedientka popatrzyła na niego i przyniosła mu zestaw 10.000 elementów. Obraz przedstawia zamgloną drogę podczas śnieżycy. Wszystkie elementy są szare. Pan P. patrzy i mówi:
- Chyba pani żartuje sobie ze mnie. Takie klocuszki to moje dzieci pykają na śniadanie.
Zirytowana już mocno kobieta poszła na zaplecze szukać czegoś trudniejszego. W końcu dźwiga ogromne pudło. Zawartość: 50.000 puzzli. Obraz przedstawia zaćmienie słońca w jaskini. Ale pan P. na to patrzy i mówi:
- No nie. Serio pani myśli, że taki słaby jestem?
Sprzedawczyni wpada w szał:
- Wynocha mi ze sklepu! Przejdź se pan przez jezdnię, wejdź do spożywczaka, kup kilogram bułki tartej i se pan, kurde balans, rogala ułóż!
Podsłuchane w Twardogórze:
Szkoła Podstawowa nr 1. Na lekcji historii pani zadaje pytanie:
- Dzieci, kto wie coś o Napoleonie?
Parę dzieci zgłosiło się, a wśród nich Tomeczek. Pani nie dowierzała, bo Tomeczek zawsze taki spokojny, nigdy nie zgłaszający się, a teraz wręcz wyrywał się do odpowiedzi. Pani mówi:
- No proszę, Tomeczku, powiedz, co wiesz o Napoleonie.
A Tomeczek jednym tchem:
- Najtańszy napoleon jest w Czechach!
Podsłuchane w Bierutowie:
Chodnikiem biegnie przerażona pani W. Za nią groźnie sapiąc wielki mężczyzna. W końcu ona nie ma już sił. Staje, odwraca się do niego i krzyczy:
- Poddaję się! Niech mnie pan gwałci, tylko nie zabija!
- Gwałć się pani sama, ja się spieszę na pociąg!
Podsłuchane w Międzyborzu:
- Wczoraj ostro pokłóciłem się z żoną... - zwierza się pan F. koledze.
- I do kogo należało ostatnie słowo?
- Jak zwykle do mnie.
- Co jej powiedziałeś?
- Powiedziałem stanowczo: No dobrze, kup sobie tę kieckę!
Podsłuchane w Dobroszycach:
Pan G. wraca do domu na rauszu. Żona wrzeszczy:
- Codziennie wieczorem wracasz pijany!
- Jesteś niesprawiedliwa, Zuza! Ciągle ganisz mnie za to, że przychodzę do domu pijany, a jeszcze nigdy nie pochwaliłaś mnie za to, że wychodzę trzeźwy!
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Gawędzą dwie przyjaciółki.
- Wiesz, Ewuniu, wszyscy mężczyźni są jednakowi!
- Nieprawda, Zosiu, mój jest najgorszy!