Podsłuchane w Oleśnicy:
Awaria na Krzywoustego. Dwóch szambonurków oczyszcza kanalizację. Majster w akwalungu zanurza się i co chwila wypływa z szamba, prosząc o klucze:
- Kazik, szóstka!
- Jest szóstka!
- Kazik, czternastka!
- Jest czternastka!
- Kazik, piętnastka!
Po skończonej robocie majster mówi do pomocnika:
- Ucz się, Kaziu, bo całe życie będziesz klucze podawał.
Podsłuchane w Sycowie:
- Wiesz, Staszku - zwierza się pan M. koledzy przy piwku - strasznie sobie życie skomplikowałem.
- Dlaczego Rysiu?
- No bo ożeniłem się z ładną, trzydziestosześcioletnią wdówką, która miała równie ładną osiemnastoletnią córkę. A mój ojciec ożenił się z moją pasierbicą. I od tej pory wszyscy potraciliśmy orientację w rodzinnych stosunkach: Moja żona, czyli synowa mojego ojca, jest również jego teściową. Moja pasierbica została moją macochą, a mój ojciec moim zięciem.
- O kurde, Rysiu, to faktycznie..
- Ale to jeszcze nic... Niedawno urodził mi się syn, a pół roku później jego stryj, czyli syn mojego ojca. Moja macocha, czyli córka mojej żony została w ten sposób siostrą swojego wnuka, będąc równocześnie babką swojego brata. Jej syn jest moim bratem, a ja jego dziadkiem. Mój ojciec jest szwagrem swojego wnuka, który jest bratankiem jego syna. Moja żona, teściowa i synowa mojego ojca jest babką mojego brata. I w ten sposób, Staszku, zostałem swoim własnym dziadkiem...
Podsłuchane w Twardogórze:
Pan W. jedzie samochodem w stronę Goszcza. Patrzy, a poboczem idzie atrakcyjna dziewczyna. Otwiera szybę i pyta:
- Podwieźć cię?
A on na to:
- Nie, po dwieście pięćdziesiąt...
Podsłuchane w Bierutowie:
W parku jakiś zdesperowany bezrobotny je trawę. Zatrzymuje się obok niego miejscowy biznesmen i mówi:
- Panie, nie jedz pan tej trawy, przecież możesz się zatruć! Chodź pan ze mną! U mnie się pan najesz do syta.
Bezrobotny odpowiada mu:
- Ale ja mam jeszcze żonę...
- Żonę też się nakarmi.
- Ale ja mam dzieci, teściową...
Na to biznesmen, lekko poirytowany:
- No, kurde, aż takiego dużego trawnika to ja nie mam!
Podsłuchane w Międzyborzu:
Dzwoni telefon w miejscowej masarni:
- Halo - pyta jakiś klient właściciela - czy pierś z kurczaka pan ma?
- Mam.
- A czy łopatkę pan ma?
- Mam.
- A świński ryj pan ma?
- Mam.
- No to musi pan śmiesznie wyglądać.
Podsłuchane w Dobroszycach:
Miejscowa przychodnia.
- Panie doktorze - pyta pan C. - jak wyleczyć owsiki?
- A co, kaszlą?
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Zatłoczony autobus do Radzowic.
- Panie - woła jeden z pasażerów - zejdź pan ze mnie, bo ten pode mną mówi, że ten spod niego wysiada!