Podsłuchane w Oleśnicy:
Panienka C. przychodzi do lekarza. Mówi:
- Panie doktorze, na wstępie pragnę zaznaczyć, że jestem jeszcze dziewicą...
- A to się świetnie składa, bo ja właśnie jestem lekarzem pierwszego kontaktu!
Podsłuchane w Sycowie:
- No - kończy pan W., ocierając pot z czoła. - Zrozumiałeś?
- Jasne - mówi syn. - Ale powiedz mi, czy jak będę chciał bliźnięta, to muszę to zrobić dwa razy?
Podsłuchane w Twardogórze:
- Wiesz, Przemku, wczoraj Marek uszkodził mi w ciągu pięciu minut serwer.
- Co ty powiesz? Jest hakerem?
- Nie, debilem!
Podsłuchane w Bierutowie:
Pan T. wrócił do domu z pracy totalnie zmęczony i wkurzony na maksa. I do tego nie było jak wyładować złości na żonie, bo mieszkanie lśniło, a kolacyjka cieplutka i szybciutko podana. Pan T. rozejrzał się chwilę po pokoju i woła:
- Ewka, chodź tu, natychmiast!
Gdy żona przyszła, wskazał ręką na lampkę nocną:
- Widzisz tą lampkę?
- Tak.
- Zapal ją.
Żona zapaliła.
- Teraz zgaś.
Zgasiła.
- Zapal. Zgaś. Zapal. Zgaś. Zapal. Zgaś... Komu ty, Ewka, dajesz sygnały?!
Podsłuchane w Międzyborzu:
Miejscowy ośrodek zdrowia. Pan K. dopytuje:
- Panie doktorze, kiedy wyzdrowieję?
- Nie wiem... Za miesiac, może dwa - jak pan Bóg pozwoli.
- A jak nie pozwoli?!
Podsłuchane w Dobroszycach:
W miejscowej knajpce pan U. zamówił obiad i jadł. Przy pierwszym daniu okropnie chlipał, a przy drugim strasznie bekał. Gdy przyszło zapłacić rachunek, kelner mówi:
- 10 złotych za pierwsze danie + złotówka za chlipanie, piętnaście złotych za drugie danie + złotówka za bekanie. Razem 27 złotych.
Facet daje 30 złotych i mówi:
- Reszty nie trzeba. Za trzy złote jeszcze sobie puszczę bąka...
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Na ławeczce gawędzi parka.
- Czy byłabyś bardzo oburzona, gdybym cię pocałował?
- Oczywiście! Broniłabym się z całych sił! Tylko, że jestem bardzo słaba...