Podsłuchane w Oleśnicy:
W Intermarchu szef przyjmuje do pracy nowego kierownika, dając mu jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu sklepu wzywa go do biura:
- No, to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta kierownika.
- Jedną, prezesie.
- Co? Jedną?! Kierownicy mają średnio od 60 do 70 transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A ile pan utargował?
- Osiemset tysięcy.
Właściciela zatkało...
- O... O... Osiemset tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za osiemset tysięcy?
- Potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem, gdzie będzie łowić. Powiedział, że w okolicach Międzyborza. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go, jakie ma auto, i wydusiłem z niego, że dość małe, aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee... On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby...
Podsłuchane w Sycowie:
Pani A. strofuje męża:
- Czy naprawdę musiałeś, Władziu, znowu wypić całą butelkę wódki?
- Kochanie, tym razem zostałem zmuszony...
- Przez kogo?
- Przez przypadek. Zgubiłem nakrętkę od butelki.
Podsłuchane w Bierutowie:
Miejscowa przychodnia zdrowia.
- Panie doktorze - skarży się pan M. - alkohol źle wpływa na mój wzrok!
- A czym to się objawia?
- Na drugi dzień po imprezie nie mogę znaleźć pieniędzy!
Podsłuchane w Międzyborzu:
Do drzwi pani I. pukają sąsiadki. Pani I. pyta:
- Kto tam?
- Sąsiadki!
Pani I. odpowiada:
- Nie nie ma siatek!
Podsłuchane w Dobroszycach:
W knajpie gawędzi dwóch kolegów.
- Ty, Jurek, nie wiesz przypadkiem, kto to jest kurtyzana ?
- Nie, ale przy tamtym stoliku siedzi facet wyglądający na profesora. Spytaj się go.
Mężczyzna podchodzi i pyta:
- Przepraszam, czy nie wie pan, kto to jest kurtyzana?
- To taka rokokowa kokota.
Po powrocie do stoilka kolega pyta:
- I co ci powiedział ?
- Eee tam, to jakiś jąkała...
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Policjant zatrzymuje wyraźnie nietrzeźwego kierowcę. Mówi stanowczo:
- Dmuchnij pan!
- A gdzie boli?