Podsłuchane w Oleśnicy:
Dwaj panowie gawędzą przy piwku w Nautiliusie.
- Wiesz, Włodziu - opowiada pan K. - Jadę wczoraj autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet do skasowania. Obok stoi jakiś facet. Jak się do niego zwrócić - „ty” czy „pan”? No to sobie dedukuję: jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku, znaczy, że jedzie na ostatni przystanek na Serbinowie. Znaczy się, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety - moja żona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet jechać nie może, bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona ma dwóch kochanków - Waldemara i Edwarda. Waldemar jest teraz w delegacji...
- Panie Edku, mógłby mi pan skasować bilet?
Podsłuchane w Sycowie:
Późnym wieczorem do drzwi mieszkania pani L. zadzwonił mężczyzna na mocnym rauszu:
- Przepraszam, czy ja tu mieszkam?
- Nie.
Po kilku minutach znowu dzwonek, a za drzwiami ten sam mężczyzna.
- Czy ja tu mieszkam?
- Nie!
Kilka minut później znowu dzwonek, ten sam mężczyzna i to samo pytanie. Kobieta krzyczy:
- Ile razy mam powtarzać, że pan tu nie mieszka!
- To pani mieszka wszędzie, a ja nigdzie?!
Podsłuchane w Twardogórze:
Roztargniony prezes pyta swoją sekretarkę:
- I co pani Małgorzatko, była pani wczoraj w kinie?
- Nie, panie prezesie, wieczór spędziłam w łóżku...
- Tak, tak. No i co? Dużo było ludzi?
Podsłuchane w Bierutowie:
- Wiesz, Rysiu - zwierza się pan W. koledze - kiedy byłem młodszy, nienawidziłem chodzić na śluby. Wszystkie ciotki i podstarzałe krewne przychodziły do mnie, trącały mnie w żebra, mówiąc: Teraz twoja kolej. Brrr! Przestały, kiedy zacząłem robić im to samo na pogrzebach...
Podsłuchane w Międzyborzu:
Duża miejscowa fabryka.
- Szefie, proszę mnie przenieść do innego działu - prosi pracownik działu wzorów.
- A dlaczego?
- Bo kolega, z którym dzielę pokój, bez przerwy wykrzykuje: O Boże, dlaczego ja na to nie wpadłem?!
Podsłuchane w Dobroszycach:
Dwaj sąsiedzi rozmawiają przez ogrodzenie:
- Bardzo przepraszam za moje kury, które wydziobały wszystkie nasiona pańskich kwiatów.
- Ależ to drobiazg, to ja przepraszam za psa, który wydusił panu te kury.
- Nie ma o czym mówić, żona rozjechała go przecież samochodem.
- Tak wiem, podziurawiłem w nim opony...
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Barman podchodzi do pana J., który już od trzech godzin siedzi przy piwie i ciągle powtarza: „Tego się nie da wytłumaczyć”... Pyta się klienta:
- Czego się nie da wytłumaczyć?
- No to słuchaj pan. Dzisiaj wieczorem podchodzę do swojej Mućki ją doić, stawiam krzesełko, siadam, a ona mnie pach kopytem, pach kopytem. No to wziąłem pęta, spętałem, siadam, a ona mnie pach ogonem, pach ogonem. Co robić? Pęta nie ma, ale pasek od spodni jest i na górze rura od dojarki. No więc przywiązałem ogon do rury na górze, a tu moja Ewa wchodzi! Tego się nie da wytłumaczyć...