Podsłuchane w Oleśnicy:
W małżeńskim łożu państwa G. namiętna scena erotyczna... Nagle rozlega się głośne pukanie do drzwi wejściowych. Przerażona kobieta krzyczy:
- Jezus Maria, to mąż!
Pan G., nie zwlekając, wskakuje pod łóżko. Po dłuższej chwili absolutnej ciszy mężczyzna wyczołguje się spod łóżka, siada na jego skraju, ociera pot z czoła i mówi do żony:
- Widzisz, Ewuniu, oboje mamy zszarpane nerwy...
Podsłuchane w Sycowie:
Uradowana pani T. wraca do domu.
- Wyobraź sobie, Jurku, że dzisiaj przejechałam trzy razy na czerwonym świetle i ani razu nie zapłaciłam mandatu.
- No i?
- Za zaoszczędzone pieniądze kupiłam sobie torebkę.
Podsłuchane w Twardogórze:
Pani L. miała zawsze pięknie opisane potrawy w zamrażarce. Na karteczkach widniały nazwy takie jak „mielone”, „schab”, „łopatka”, „stek”, „wołowina z warzywami” itp. Jednak ilekroć pytała męża, co chce na obiad, nigdy nie prosił o żaden z rodzajów posiłków, które były w zamrażarce. Postanowiła więc zmienić sposób opisywania potraw tak, aby zawsze mieć to, co jej mąż będzie chciał na obiad. Od tego dnia na zamrożonych woreczkach pojawiły się karteczki, na których było napisane: „cokolwiek”, „wszystko jedno”, „coś dobrego”, „nie wiem”, „bez znaczenia”, „coś do jedzenia”...
Podsłuchane w Bierutowie:
Pan O. dzwoni rano do firmy. Prosi swojego szefa i mówi:
- Prezesie, nie mogę dziś przyjść do pracy.
- Ale dlaczego, co się stało, jest pan chory?
- Sprawa jest bardziej skomplikowana. Mam problem ze wzrokiem.
- Jak to? Co panu dokładnie dolega? Ma pan zapalenie spojówek?
- Nie, po prostu nie widzę się dzisiaj w pracy!
Podsłuchane w Międzyborzu:
Na lekcji religii katechetka pyta Tomeczka:
- Jak to możliwe, Tomaszku, że wieloryb połknął proroka Jonasza?
- Widocznie Jonasz był jednym z mniejszych proroków.
Podsłuchane w Dobroszycach:
Pan H. zastaje żonę z kochankiem w łóżku.
- Miły panie - zwraca się do niego. - Przed piętnastoma laty, gdybym zastał pana w łóżku z moją żoną, zastrzeliłbym pana na miejscu. Przed dziesięciu laty rozbiłbym panu głowę. Przed pięciu laty wyrzuciłbym pana za drzwi. Ale teraz tylko się nad panem lituję...
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
Stara chałupa na końcu wsi. Państwo G. wychowują sporą gromadkę dzieci. Pewnego wieczora pan G., pouczony przez lekarza, zakłada prezerwatywę. Małżonka, oburzona, podnosi lament:
- Stefek, czyś ty zgłupioł do reszty? Dzieciska butów na zimę ni mają, a ty se ptaka stroisz?!