Podsłuchane w Oleśnicy:
Pan Z. wraca z męskiego wieczoru w jednym z wrocławskich lokali, z tancerkami go go. Wraca strasznie nabuzowany. Już w przedpokoju wyskakuje z ciuchów, wpada do sypialni, szczupakiem ląduje w łóżku...
Gdy jest już po wszystkim, zachciało mu się pić. Idzie do kuchni, a tam żona czyta gazetę... Pan Z. z obłędem w oczach robi w tył zwrot do sypialni, zapala światło, a tam teściowa w łóżku...
- To ja... Przed chwilą... Z mamusią?! - jąka się pan Z.
- Owszem - odpowiada teściowa, z zadowoloną miną poprawiając fryzurę.
- To dlaczego mama nic nie mówiła?! - irytuje się pan Z.
- Przecież my od roku ze sobą nie rozmawiamy...
Podsłuchane w Sycowie:
Bal andrzejkowy. Pan M., mimo obecności żony, emabluje przy stole atrakcyjną sąsiadkę. Prawi jej różne komplementy, w stylu:
- Jest pani podobna do róży.
W końcu poirytowana żona wtrąca:
- A ja? A ja do czego jestem podobna?
- Ty? Do daktyla.
- Och, to słodkie! Ale do jakiego?
- Ptero...
Podsłuchane w Twardogórze:
W Rynku zainstalowano specjalną wagę, która, po wrzuceniu monety, podaje wiek, wagę i charakter ważonej osoby.
- No popatrz sama, Ewuniu - woła do żony zadowolony pan U. - tu jest napisane, że jestem bystry, energiczny i świetny w łóżku!
- No - mówi żona - wagę też podała błędną...
Podsłuchane w Bierutowie:
Na spacerze w parku mijają się dwie młode matki z wózkami. Zaglądają sobie nawzajem do środka.
- O, jaki śliczny! Ile ma lat? - pyta pani O.
- Właśnie skończył 9 miesięcy - mówi pani T.
- Mój też. I dzisiaj powiedział swoje pierwsze słowo!
Głos z drugiego wózka:
- A co powiedział?
Podsłuchane w Międzyborzu:
Na jednym z oczek wodnych pan L. złapał złotą rybkę. Rybka mówi:
- Ja nie spełniam żadnych trzech życzeń. Ale mogę ci dać jedną super radę.
- No?
- Rzadziej tu przychodź... rogaczu!
Podsłuchane w Dobroszycach:
- Heniu - pyta pani K. męża - jak bym dzisiaj wieczorem umarła, to ożeniłbyś się drugi raz?
- No dzisiaj wieczorem, kochanie, to bym chyba już nie zdążył...
Podsłuchane w Dziadowej Kłodzie:
- Kurde balans, Włodziu, samochód mi ukradli!
- A dzwoniłeś, Staszku, na policję?
- Dzwoniłem. To nie oni...